Uczelniana Sekcja Aikido Politechniki Gdanskiej


Osoby


Jacek Zniszczyński

1 dan Aikido


Jacek Zniszczynski Pierwszy kontakt- wzrokowy-z aikido miałem na początku 1982 roku, a było to w Pile. Bardzo spodobały mi się ruchy ćwiczących. To była "poezja wzroku", miękkie płynne, harmonijne ruchu, wyglądało to jak swego rodzaju balet okraszony pięknymi padami na tatami.

W dniu 18.10.1985 roku udałem się na spotkanie osób zainteresowanych uprawianiem aikido, a było to w Świnoujściu. I w tak prozaiczny sposób zaczęła się moja przygoda z Aikido. Sekcję aikido w Młodzieżowym Domu Kultury prowadzili Waldemar Kniewel oraz Ireneusz Sołoducha. Wyjeżdżaliśmy do Szczecina na staże aikido, które prowadził Marian Osiński oraz Bogdan Strachowski. Moimi nauczycielami byli także Witold Kirmiel i Roman Hoffman.

Na przełomie czerwca i lipca 1989 roku uczestniczyłem w stażu z shihan Tamura Nobuyoshi. Staż, można powiedzieć historyczny, ponieważ był to pierwszy oficjalny staż shihana z Japonii. Był to mój pierwszy kontakt z nauczycielem z Kraju Kwitnącej Wiśni. Ćwiczyłem z aikidokami z Francji, Hiszpanii, Szwecji i USA. O naszych aikidokach obijających mnie o tatami nie wspomnę. :)

Pod koniec 1990 roku powróciłem do Gdańska. W lutym 1991 roku nawiązałem kontakt z naszą sekcją. Miałem przyjemność prowadzić treningi wraz z założycielem naszej sekcji, Ireneuszem Kitkowskim. Po kilku latach przekazałem „pałeczkę” młodszym adeptom, którzy poświęcili się tej pięknej sztuce walki przez duże „S”.

Na 6 długich lat z powodów zdrowotnych musiałem rozstać się z aikido. Lecz jeżeli połkniesz bakcyla aikido, to będzie cię ten bakcyl męczył. :) I tak to ze „świata człowieka śpiącego w wygodnym łóżku”, powróciłem do „świata faceta śpiącego na twardym tatami”. Warto było. :)

Aikido to rozwój. Dzięki pracy własnej oraz pod wpływem rozmów z prezesem Piotrem oraz kilkoma jeszcze osobami, w 2007 roku ukończyłem kurs instruktorski, a w rok później, dokładnie 08.08.2008 roku zdałem przed komisją PFA egzamin na 1 dan. W chwili zdawania egzaminu miałem 49 lat, czyli chcieć to móc.

Od roku 2005, kiedy to za namową kolegów Piotra, Mariusza oraz Jana, udałem się wraz z nimi na staż do Mullheim, podlegam ciągłemu rozwojowi. Nasz kontakt z aikidokami z Włoch w 2007 i 2008 roku, pozwolił mi powrócić do Buki-Waza. Dał on impuls do dalszych poszukiwań, które zakończyły się kontaktem z shihanem Ulfem Evenasem 7 dan i uczestnictwem w 6-th Gasshuku w Giriuliai w 2009 roku.
Wielką przyjemność sprawia mi dzielenie się moją wiedzą z młodymi adeptami aikido ( i to bez względu na wiek adepta ) ,cieszę się ich sukcesami, patrzę na ich rozwój. To też jest wspaniałe w aikido.

A Bakcyl wciąż podpowiada i męczy kolejnymi wyzwaniami. Gdyby nie ten Bakcyl, to nikt by mnie nie zmusił do podróży samochodem przez pół Europy tylko po to aby padać na twarde tatami, a dodatkowo aby ktoś zakładał mi dźwignie :). I to też jest powód aby podjąć ten wysiłek i te wyzwania stojące przed adeptami aikido. Każdy wyjazd na staż, to poznawanie nowych ludzi, nowych miejsc, nowych kultur, zwyczajów i obyczajów. Czego zaczynającym i kontynuującym swoją przygodę z aikido życzę.

Jacek Zniszczyński
Gdańsk 2010